656) Będę potem.


30 czerwca 2009, 21:36 skomciuj (0)
Ileż ja się nanarzekałam dziś na miłościwie nam panującą temperaturę, ileż potu wygenerowałam ileż. Jak taki człowiek w ogóle może jechać do Turcji? Póki co ostatni dzień w Polszcze, takoż w Krakówku. Wybrałyśmy się popołudniem wczesnem z Carolkiem na małe spotkanko z Mężem. Razem poszliśmy na piwo/soczek i pogadaliśmy, powspominaliśmy imprezę sobotnią, tyle ile się wspominać dało; poobgadywaliśmy, i tak dalej. A ja musiałam potem! na orala cisnąć, to jakoś przepłynęłam przez to morze potu na Krupniczą i obadałam najsampierw wyniki pisemnego egzaminu umieszczonego na ścianie jakowejś. Niejaka Amelia (podarowałam sobie Plałmana, jakoż i Tęczowego Jednorożca), uzyskała 81%. Co nie przeszkodziło jej pozyskać bdb po zaprezentowaniu mgr Szlaczkowi przemówienia jej. Zadowolona z się, pożegnałam się ze znajomymi i przez morze potu dopłynęłam na przystanek, następnie smrtkę prawie zaliczyłam w autobusie, ale w końcu, w końcu znalazłam się na Ruczaju. Tam pakowałam się, śledziłam plotki związane z rzekomo powieszonymi na jakowejś ścianie wynikami z cywila II (rzeko ma potu i stresu, a wszystko to na marne, boć to wyniki były z cywila grande). Potu-liłam się z Carolem na pożegnanie i odjechałam DBS-em. Ów napot-kał różne przeszkody, najpierw głupio go zastawili na parkingu, następnie w korku stał, biedaczek, jak chciał zapłacić za przejażdżkę autostradą. Ale w końcu, w końcu znalazłam się an Murckach. Tam pakowałam się, pakowałam się, pakuję się wreszcie. Wreszcie się pakuję i wyjeżdżam!
A zatem życzę Wam miłej połówki lipca, drodzy Czytelnicy. :*

Turcjah! *_____*


655) Nocia o niczym.


29 czerwca 2009, 20:11 skomciuj (2)
Kombinuję od paru godzin, o czym tu dzisiaj napisać. Nie był to najciekawszy dzień mojego życia. Wyspana jak dobry, zadowolony smok, zaczęłam uczyć się mojej prezentacji na jutrzejszego orala z angielskiego i cisnęłam ostro z pierwszym sezonem "Chirurgów", którzy nie są takim strasznym suszem, gdy się wciągnie już w życie seksualne bohaterów. No co robić, jak się nie ma własnego. /o\ OK, to żem sobie narzeknęła; semestr minął, a ja dalej niczynął. /o\ /o\ /o\
No ale spoko, rozwinęłam się językowo, ćwiczyłam tę prezentację w przerwach od klikania na rapidszeru i wszystko umiem. I mam problem natury zdrowotnej. Może to przez "Chirurgów" sobie wmawiam, że nie mogę pobrać do końca powietrza i coś mnie strasznie przy tym pobieraniu boli, i jak mówię, to też boli, a mówić trzeba w dobie takiej prezentacji. Może czas najwyższy przestać skąpić i zostać premium userem tlenu, cha cha cha?
Poza tym niewątpliwie fascynującym wydarzeniem było robienie prania. Chyba jeszcze nie chwaliłam się na blogasq, że w środę wyjeżdżam do Turcji? W środę wyjeżdżam do Turcji. Jadąc do Turcji, trzeba mieć walizkę pełną ubrań, prałam tedy te ubrania, ręcznie prałam moją imprezową sukienkę między innymi i tak genialnie sprawę rozwiązałam, że się oblałam mydlinami. I co jeszcze? Byłam na hasioku i w delikatesach "Frażet".
Na forumie sex.edu wyczytałam, że wyniki z cywila będą po środzie. Strasznie szybko sprawdzają, nierzadko zdarza się trafić na tak sprawną katjedrę. W środę, jak już wspomniałam, wyjeżdżam do Turcji. Kto mię sprawdzi ocenę? Nie będzie Internetu, nie będzie komputera, nie będę nawet przez dwa tygodnie pisać na blogasq, no nie będzie niczego. Ale cieszę się nieziemsko z takiego odrywu od rzeczywistości. Myślę, że kupię sobie zeszyt i potem wkleję dużo odcinków opowiadania z bezinternecia.
No to co, ignorujemy ból i mówimy jeszcze raz komputerowi o insanity defense? \o/

654) Maprofana.


28 czerwca 2009, 15:39 skomciuj (6)
Maprofana.
Takie nowe słowo wygenerowała wczoraj Carol, gdyśmy się szykowały w trójkę z Moniką na imprezę. Oto zwyczajna "masakra" jako związana z sacrum, nie nadaje się na imprezę. Maprofana brzmi lepiej.
A profanum, że hoho.
Od samego początku wlewałam w siebie wódkę, tak dużo dużo dużo dużo dużo wódki, więc byli przybywający ludzie, randomiczne rozmowy, jakieś takie rzeczy przez jakiś taki czas, a potem nagle się obudziłam na mym tapczanie, gdy noc była bardzo już zaawansowana, a towarzystwo wykruszone. Na szczęście nie spałam cały czas; z przerażeniem odkryłam, że ktoś robił zdjęcia moim aparatem i na wielu z nich widniałam ja sama, w pozach i konfiguracjach, których uskuteczniania nie pamiętam. W gardle czułam specyficzny gryzący posmak, co wzbudziło podejrzenia, a zaraz ktoś mi opowiedział, że tak! zapaliłam sobie byłam papierosa. Poza tym podobno pomagałam jeszcze wymieniać baterie, krzyczałam "KURWA MAĆ!" i ogólnie, był ze mię pożytek.
Mniejszy, gdym już Sobę znalazła na w/w tapczanie, a Ola i Olga jęły sprzątać ze stołu, za co ponownie generuję potężne podziękowanie. Potem tośmy siedzieli/leżeli i rozprawiali o różnych rzeczach. I nie zagraliśmy w Twistera, a przecież specjalnie mnogość dziewczyn założyła na tę dżamprezkę sukienki.
A dżamprezka skończyła się dla mnie o 11 (byli jeszcze wtedy goście \o/), kiedy to przyjechali, wystawcie sobie, Katjahodawcy. Kcieli bowiem wybrać się do jednego sklepu w Galerii Krakowskiej. Dzięki Istocie Najwyższej, nie weszli "na" mieszkanie, tylko czekali na mię w autq koło bloq. A ja zbiegłam; świeża i rześka, w pełni sił. Z brudnymi włosami i wczorajszym makijażem, spięta nieco na myśl, jak też może zachować się mój żołądek w takich okolicznościach przyrody. Ale zachował się przyzwoicie, nawet po owocnych zakupach (spódniczkah dla Katjaha! \o/) mogłam z rodzicielami obiadek zjeść.
Wróciłam, posprzątałam, wykąpałam się, usiadłam i odpoczęłam.

DZIĘKUJĘ NAJUPRZEJMIEJ ZA OBECNOŚĆ WASZĄ NA POSESYJNYM RUCZAJ PARTY 2!!!!!!!!! :*********
Wakacje to je smutecz bez Was. ;____;

653) Posesyjne Ruczaj Party 2.


27 czerwca 2009, 13:05 skomciuj (4)
Bezczelnie wkleję nocię sprzed roku, z drobną modyfikacją:

NAPISANE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11111

Oby również zdane!!!!!!!!!!!11111*

Zatem teraz szykujemy z Carolkiem imprezę u nas na mieszkaniu!!!!!!!!!11111

YAAAAAAAAAY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11111 XD XD XD


* - no grubo bym się zdziwiła, gdybym tego nie zdała. \o/

652) Drogie rekiny.


26 czerwca 2009, 19:48 skomciuj (3)
Miały dzisiaj być wyniki z egzaminu z syfila II, przeto obudziłam się z odpowiednią Myślą Poranną:

Drogie rekiny, w naszym świecie nigdy, przenigdy nie odpadnie pieprzona causa.

Tak pozytywnie nastrojona, udałam się z C. na zakupy przedimprezowe. Napakowałyśmy do koszyka: wódkę, kieliszki do wódki, przepitę, zakąski do wódki wreszcie. I worki na śmieci, które nie miały kota kreskowego, tedy już na etapie ładowania do wózki wietrzyłyśmy kochane kłopoty. Przy kasie pani najpierw trochę pozrzędziła na ten brak oznaczenia worów, po czym zadzwoniła do koleżanki.
- No musisz tam iść, poszukać! Musisz je sama zobaczyć! Jak ci mam opisać te worki, wyglądają jak worki na śmieci!
Z C. srogośmy parsknęły. A pani rzekła:
- No taka to robota, jak mam opisać te worki niby!
Czym podbiła nasze srdce. Uroczo też się zachowała, gdy przybyła owa koleżanka i dalej wypytywać, co to za worki, ilulitrowe.
- A ile mają kosztować?
- Najlepiej, żeby nic nie kosztowały - przysuszyłam, a pani zakaśna zaśmiała się radośnie.
Po powrocie do domu, odkryłyśmy, że wyników jeszcze nie ma. Ale to nic, drogie rekiny, jeszcze zobaczymy nasze pozytywne oceny. Pojechałam na dodatkowy angielski, który nam mgr Szlaczek postanowił zafundować przed jutrzejszym egzaminem pisemnem. Dostał od nas Szlaczek podarek i miło było. Ogólnie spoko lektorat był. Oczywiście cieszę się, że przeżyłam te dwa lata rozpieprzania mi planu lekcji przez dziwaczne godziny zajęć JCJ, ale j/w, miło było.
Udam się teraz uczynić powtórkę przed jutrem. XD

Iiiii wszystkiego dobrego z okazji urodzin dla Kamy! ^^ Niech Twój żiwot będzie tak słitaśny jak candy mountain!



651) Zakupie.


25 czerwca 2009, 17:07 skomciuj (6)
Na Ruczaju było chłodnawo i przeddeszczawo. Przed wyjściem do szkoły, w której miało się odbyć szkolenie BHP praktykowe, założyłyśmy więc z Carolem na normalną odzież jeszcze po wdzianku. Jakże żałowałyśmy kroku tego, gdy spotkania BHP dobiegł kres i zbrojne w cenną karteczkę, co z nią trzeba będzie się stawić w sądzie, udałyśmy się z Olgą pozałatwiać insze rzeczy na uczelni, a potem szłyśmy k'Galerii Krakowskiej, szłyśmy, a pot spływał z nas. Oto w centrumie Krakowa panuje zupełnie inny klimat aniżeli na jego zadupiu! Na korzyść zadupia.
W Galerii zaczęłyśmy od kupowania Katjahowi stanika. Miał być biały, a był różowy, czyli nieszczególnie przestrzegłam listy zakupów, ale ważne żem zadowolona. Przy mierzeniu wesoła sytuacja; wystawszy swoje w kolejce, usłyszałam jak w końcu jedna pani zawołała do mię, że pierwsza przymierzalnia jest wolna. Yay, to pędzę k'ń, a tam w środku ktoś coś zostawił. I to nie, że jednej rzeczy zapomniał ktoś, nje, tam pół sklepu zgromadzono na małych wieszaczkach.
- Tu jest chyba zajęte, ale to nic - rzekłam radośnie, wlazłam do środka i zaczęłam pozbywać się odzienia od pasa w górę. A ponieważ przymierzanie staników jest immanentnie związane z ludźmi włażącymi do przymierzalni (którzy nigdy nie zjawią się, gdy przymierza się na przykład sweter), to dobijano się i dobijano. A ja spokojnie mierzyłam i mierzyłam, gotowa w każdej chwili do napinki z tym Obcym, który tam owe łachy (^^) zostawił. Ale nikt mi złego słowa nie powiedział, jak wyszłam, więc ja też niestety powiedzieć nie mogłam.
Potem nakupiłyśmy sobie jeszcze produktów w Rossmannie (brzózka, klonik, wierzbka, dąbek), następnie Olga kupowała spodnie i bluzki. Rozglądałyśmy się za fajnym biżu, ale oferta w całym centrumie handlowym marną była. I tak to, co się nachodziłyśmy, to nasze. A to dopiero początek był, jeszcze trzeba było przez żar czerwcowego dnia dojść na przystanek, na Jubilat konkretnie, bo jeszcze po drodze do niego było parę miejsc do odwiedzenia. Wkraczając na Zwierzyniecką, kończyny miałam tak obolałe, że czułam, że smrtka jest bliska, a Carol mi na to, żebym się cieszyła, że nie mam tłuczonego szkła w butach. Not funny. XD Może i szkła nie było, ale fleka straciłam, acz na szczęście odzyskałam i wcisnęłam go z powrotem. Iiii marsz konających aż do autobusu. Masakier. XD
Na Ruczaju - rześko, dużo powietrza, przyjemnie. Nie ma to jak dobre zadupie. ;*

650) No wyrok.


24 czerwca 2009, 18:27 skomciuj (1)
Wczoraj miała miejsce rzecz dość osobliwa. Oto wieczorem, kiedy - jak to się perwersyjnie mówi - brałam prysznic, usłyszałam jakoweś słowa przez Carola zawołane z jej pokebola. A że woda się lała, to nie usłyszałam za dobrze treści, więc odwołałam: COO? Ale i Carol mnie nie usłyszała. Za to ja usłyszałam jakoweś dziwne odgłosy, jakieś uderzenie, coś w tym stylu. Złotdefaczona, zawołałam: CO SIĘ DZIEJE? Lecz nie otrzymałam odpowiedzi. Uznałam, że to ani chybi kolejny jakiś kaprys czerwcowej pogody, grad or smth.
Jak się później dowiedziałam, Carol krzyknęła wówczas:
- Hurrra, Nowy Rok!
Były bowiem uderzenia grzmoty poka poka fajerwerków, jakichś pewnie pozostałościach po Wiankach. Żal w srdcuszku mym się nagromadził już w niedzielę, gdy usłyszałam, że średnio mnie obchodzący Lenny nie był jedyną atrakcją, że był jeszcze kiczowaty poka poka sztucznych ogni okraszony Lux "Dupcy Dupcy Dupcy" Aeterna. A teraz, takie coś za własnym oknem; wystarczyłoby włączyć sobie na komputerze muzę i lecimy! A ja nie leciałam, tylko leciała na mnie woda. Brałam prysznic, ale słaby był z nim odlot.
To by było takie takie abstrakcyjne, świętować Nowy Rok 23 czerwca. Na pocieszenie, miałam dziś okazję obejrzeć psychodeliczny film. Z Carolem miałyśmy chętkę na ruchomy obrazek do popołudniowego kawaha. Dwie płyty odrzuciłyśmy jako oferujące zbyt nudne widziadła, po czym C. znalazła jeszcze niejaki "Garden State", po polsku "Powrót do Garden State" (no całkiem niezłe tłumaczenie), który bardziej przypadł nam do gustu. Zatem dotrwałyśmy do końca, całkiem zadowolone, gdyż film był, jak rzekłam, psychodeliczny, a bohaterowie - popieprzeni. Choć przesłanie tak ogólnie średnio odkrywcze, to jednak sposób jego podania bdb.
A tak poza tym to straszna nuda, nie mogę się doczekać jutrzejszego szkolenia BHP z okazji praktyk w sądzie. XP

Eugenio Recuenco, At the Drive-In, 5.0 z prawa autorskiego. ;*

Blogaseq

Księga gości

Archiwum

2009
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad

O mię